fot CANONIER, panoramio

Wyobraźcie sobie mężczyznę taplającego się w kałuży. Wariat, prawda? Zdecydowanie wariat. A facet tupiący jedną nogą w kałuży? Tupiący tak intensywnie, że woda chlapie na boki? To też dosyć dziwny obrazek.

Zamieńmy teraz tego mężczyznę na małego chłopca. Widziałam to dziś rano w drodze do pracy. Dziecko miało na sobie kalosze, więc babcia, z którą było na spacerze tylko się przyglądała. Chłopiec jedną ręką oparł się o słupek, jedną nogą stał pewnie na chodniku, a drugą tupał w delikatnym zagłębieniu kostki brukowej, gdzie zebrała się woda tworząc mini-kałużę. Uśmiechnęłam się. Ten Mały sprawdzał co się stanie jak mocniej depnie w wodę i zdecydowanie był pilnym odkrywcą. Każdy z nas to przerabiał.

fot CANONIER, panoramio

fot. CONONIER, Panoramio

Każdy z nas chociaż raz się sparzył, mimo, że rodzice ostrzegali nas przed gorącem.

Każdy z nas chociaż raz się przewrócił, mimo, że znaliśmy powiedzenie „Gdyby kózka nie skakała…”.

Każdy z nas chociaż raz nawiązał jakąś dziwną znajomość.

Ciekawość to pierwszy stopień do… poznania. Jak nie sprawdzisz to się nie przekonasz, jak nie zapytasz to się nie dowiesz. Nawet jeśli jesteś dorosły, możesz się czasem pochlapać w kałuży. Nie ma się czego wstydzić, bo tylko głupcy nie pytają.