Nie pal przy dziecku!

Jestem w stanie zrozumieć nałóg, jestem w stanie zrozumieć śmierdzący dymem oddech, nawet staram się zrozumieć jak ktoś pali w moim pobliżu. Ale nigdy nie zrozumiem jak można palić przy dziecku. Tym bardziej przy własnym.

Znacie ten obrazek?

W jednej ręce papieros, w drugiej dłoń dziecka. Ot, taki spacerek po ŚWIEŻYM powietrzu.

Kolejna osoba prowadzi dziecko w wózku, no przecież dym do niego nie doleci!

Ktoś inny pilnuje malucha w piaskownicy. Obok jest mnóstwo innych szkrabów i też palą. Biernie.

Nie ważne czy to Twoje dziecko, wnuk, czy obcy maluch. Serio nie ważne.

network-539757_1280

Po prostu nie przy nich

Mój Tata bardzo długo palił papierosy. Rzucił jak miałam się urodzić (cóż za siła przebicia!), a po 13 latach znów wrócił do nałogu. NIGDY jednak nie palił przy nas. Nie palił nawet na balkonie, a przynajmniej ja tego nie pamiętam. Wydaje mi się, że zawsze wychodził na spacer. Nie przypominam też sobie, żebym kiedyś czuła od niego smród dymu. Raz (raz!) w życiu widziałam go z papierosem. Byliśmy w lunaparku i odszedł w miejsce gdzie zupełnie nie było ludzi.

Da się?

cigarette-599485_1280

Nałóg nałogiem

Sama brzydzę się smrodem papierosów, co nie oznacza, że nigdy nie próbowałam palić. Po choćby połowie wypalonej fajki mam jednak takiego kaca, że nie wyobrażam sobie uzależnić się od palenia. Mam za to inne nałogi i uważam, że każdy ma własne i w jakiś sposób ich potrzebuje. Dlatego, jeżeli Twoim są akurat papierosy to ok – nic mi do tego.

Nie lubię jak ktoś mijając mnie pali. Odruchowo wciągam wtedy powietrze i przestaje na chwilę oddychać. Gdy wyczuję gdzieś dym – automatycznie odkasłuję. Nie jest to jednak próba udowodnienia czegokolwiek – tak po prostu mam.

Nie lubię tego, ale staram się zrozumieć. Każdy ma jakiś nałóg, jestem tego pewna. Mój akurat nie szkodzi innym, ale jeśli ktoś bardzo nie może powstrzymać się przed zapaleniem papierosa w tym momencie i nie dmucha mi centralnie w twarz to jestem wyrozumiała.

Nie pojmuję

Nie rozumiem natomiast palenia przy dzieciach. Wszystko z przeznaczeniem dla maluchów jest najwyższej jakości, wyjątkowe, jak najzdrowsze i tak dalej. A jednak zdarzają się rodzice, dziadkowie, ciocie, wujkowie, którzy palą przy tak bliskich sobie istotkach.

Przecież roślinki trzeba podlewać i nawozić, a nie truć, prawda?

AnuŚka Bąbik-Daniło