10575231_846133748754961_1896637074339326918_o

O tym, jaka jestem (nie)przesądna mieliście już okazję czytać. Jednak tradycje są czymś, co od zawsze mnie interesowało i pociągało, dlatego starałam się spełnić jak najwięcej ślubnych zabobonów. Traktując je z dużym przymrużeniem oka, jako element ludowości. Dziś pobierają się moi przyjaciele, więc to doskonały moment na małe przypomnienie.

Jeszcze przed

Ponoć miesiąc, w którym się pobieramy powinien mieć w nazwie literę „R”. Ma ona zapewnić młodej parze szczęście.

Dzień przed ślubem panna młoda powinna postawić na parapecie okiennym swoje ślubne buciki. Zapewni jej to dobrą pogodę na dzień zaślubin.

Untitled 3

Nie dość, że wystawiłam buty na parapet w piątek rano i stały tam aż do soboty, to jeszcze pochwaliłam się tym na fb. W piątek pogoda była taka sobie. W sobotę – wymarzona!

Pan młody nie powinien widzieć wcześniej sukni ślubnej. Wedle wierzeń przynosi to pecha, ale umówmy się, że jest to przede wszystkim świetna niespodzianka dla naszego narzeczonego. Nawet sobie nie wyobraża jak pięknie będzie wyglądać jego ukochana!

Copy of image010

Kobieta jest tutaj szczególnie „obwieszana” przesądami, bo Panna Młoda powinna mieć na ślubie:

  • coś białego (jako symbol czystości uczuć),
  • coś niebieskiego, na przykład podwiązkę (ma gwarantować wierność),
  • coś pożyczonego (żebyś miała przychylność rodziny męża),
  • coś starego (zapewnia ponoć pomoc bliskich w trudnych chwilach małżeństwa),
  • coś nowego (jako symbol dostatku),
  • w bucie pieniążek (polecam papierkowy – jest niewyczuwalny!),
  • w szwie sukienki wszyte kryształki cukru i okruszki chleba (no już nie przesadzajmy).

 

Byłam kiedyś świadkiem przedziwnej historii. Siostry panny młodej, tuż przed ślubem zaczęły szukać przesądów. Przeczytały, że powinna mieć ona „coś słodkiego”, więc wrzuciły jej za dekolt czekoladowego cukierka. Nie muszę pisać, że suknia była biała, ale dodam, że były to wakacje i na dworze panował upał.

Więzień przesądu

Przesądy powstały, aby ułatwić życie, żeby wytłumaczyć pewne (trudne wtedy) kwestie, żeby odwrócić uwagę od stresu – spełnisz kilka punktów i masz zapewnione szczęście!

Dziś warto je pielęgnować, jako element naszej tradycji. Tak jak rozbijamy w domu weselnym kieliszki „na szczęście”, tak możemy przypomnieć też inne zabobony. Trzeba pamiętać tylko o jednym – to one są dla nas, a nie my dla nich. Nie dajmy się im podporządkować (choć podejrzewam, że dziś to już rzadkość, bo raczej się od nich po prostu odchodzi).

Dodam jeszcze tylko, że w czerwcu 2013 złapałam welon. We wrześniu 2014 wyszłam za mąż. Byłam już w długoletnim związku i było to do przewidzenia, że w końcu się pobierzemy, więc to tylko taki przypadek. Ile znacie dziewczyn, które złapały welony? Ile z nich to mężatki?

463813_605505009484504_1224441830_o

Prawda jest jednak inna

Żaden z przesądów nie zapewni nam szczęścia na całe życie. To możemy sobie zagwarantować sami dbając o naszą miłość i o siebie nawzajem.

image017

AnuŚka Bąbik-Daniło

fot. ślubne: Piotr Stodulski, Black Horse Studio