fot. CC

Uwielbiam zdjęcia. Oglądać, pstrykać. Kocham to robić odkąd pamiętam. Kiedyś chciałam zostać profesjonalnym fotografem, skończyłam nawet kilka szkoleń w tym zakresie, ale ostatecznie zmieniłam swoje spojrzenie na efekt migawki. Dzisiaj zdjęcia to dla mnie przede wszystkim chwila. Chwila zamknięta w jednym momencie, coś jak link do wydarzenia.

Często tak właśnie traktuję mój profil instagramowy, który mam już ponad dwa lata! Stwierdziłam, że któregoś dnia te publikacje mogą zniknąć z sieci, a wcale tego nie chcę. Chcę je przechować, dlatego zapraszam Wam na pierwszy cykl na moim blogu. Migawki będą się pojawiać między standardowymi wpisami. Czasem będą zawierać tylko kolejne zdjęcia, a niekiedy ważne dla mnie historie. Wszystko zależy od tego, co odkopiemy z mojego IG.

Odkopiemy?

Tak, nie pomyliłam się. Wiem, że wielu blogerów podsumowuje swój ostatni miesiąc, czy inny okres w zdjęciach. Ja postanowiłam uczynić tutaj małe wspominki. Zaczynamy od początku, czyli od tego, co opublikowałam dwa lata temu.

 1Pierwsze zdjęcie na moim IG pochodzi z juwenaliowego koncertu. Konkretnie były to lubelskie Kozienalia, a w tym dniu zależało mi na koncercie SNL (co widać po koszulce). Zdjęcie z ogromną Perłą, lubelskim browarem. Ta którą widzicie na zdjęciu jest o niebo lepsza od eksportowej, jaką można kupić w całej Polsce. Macie zatem kolejny powód, żeby odwiedzić Lubelszczyznę…;) Prawda jest jednak taka, że nie wypiłam w tym dniu ani kropli alkoholu, bo prowadziłam nowe auto kolegi. Tak, świetnie bawiłam!

Kolejna fotka to „nauka rysowania w wieku 23 lat”, więc bądźcie wyrozumiali. ;)

Na tle trawy mój pies, czyli mieszanka owczarka niemieckiego z podhalańskim. Zwany Pysiem, Pysławem, czy Pyśkiem choć miał być Mozartem (rodzice nie zgodzili się na kolejnego kompozytora po bernardynie Beethovenie).

2

Tą markę już znacie, a był to pierwszy plenerowy wypad, gdy tylko zrobiło się ciepło, czyli coś co lubię najbardziej – zbliżające się upały!

Wakacje 2013 to dla mnie smak Big Milka Straciatella, pokochałam te lody i jadłam wtedy prawie codziennie. Nie ma się więc co dziwić, że wygrałam kolejną porcję (której nigdy nie odebrałam ;)).

Ognisko, nawet w małym gronie, też może być eleganckie. ;)

3

Puszysta włoska frittata! Chyba już wiem co zjem jutro na śniadanie :) Oryginalny przepis przywiozła stamtąd jakieś 20 lat temu moja babcia.

Moja pierwsza panna cotta, mmmm, niebo w gębie!

Oraz ja podniecona swoim imieniem na coca-coli. ;) Dziś już chyba nikogo nie dziwią te napisy, ale wtedy zdjęcia butelek dosłownie zasypywały portale społecznościowe. Pamiętacie?

4

Fotka roślin ma podpis „plantacyjka”, ale tak naprawdę to taka odmiana klonu. Rośnie na działce mojego teścia. Nie pytajcie gdzie to jest…;)

Uwielbiam morze! Jestem chora jak nie spędzę tam chociaż kilku dni w roku. Niebawem See Bloggers, więc nawdycham się jodu. Na zdjęciu jedyny chłodniejszy dzień z dwutygodniowego wyjazdu. Zdradzę Wam pewien sekret. Jeśli chcecie spędzić piękne wakacje nad Bałtykiem to odezwijcie się do mnie z pytaniem kiedy tam będę. Od dziecka przyjeżdżam na nasze wybrzeże niemalże co roku i zawsze dopisuje mi pogoda! Nawet morze potrafi mieć dla mnie dwadzieścia kilka stopni Celsjusza. Polecam Kołobrzeg. :)

Nie wiem czy dalej jest tam Filiżanka Cafe, ale jeśli tak to wstąpcie na pyszne owocowe koktajle. Cudny wystrój, a na dodatek z głośników rozlega się muzyka z lat dwudziestych. No rewelacja!

52013 to chyba rok pierwszych razów, bo na kajakach też wcześniej nie byłam. Bardzo mi się spodobało i również polecam.

Wtedy wydawało mi się, że jestem na diecie.

Pierwsze pół-selfie, czyli moje usta z nowo zakupioną pomadką. ;)

6

Wspominałam już, że byłam wtedy na diecie? Dzisiaj nie pamiętam kiedy jadłam chleb pszenny. :D

Nauki rysowania ciąg dalszy. Kto powiedział, że kiedyś jest na coś „za późno”?

Zastępy babeczek pojechały z nami na wieczór panieńsko-kawalerski mojej siostry i jej (teraz już) męża. Czyli już wiemy dlaczego byłam na diecie, zbliżało się ich wesele! ;)

7

Uwielbiam fajerwerki! Mogłabym patrzeć na nie godzinami, a jeszcze bardziej lubię je sama odpalać. :) Niestety to nie była impreza sylwestrowa, a „jedynie” pokaz sztucznych ogni na dniach mojego miasta.

Pierwsze selfie na moim instagramie! Wow, co za styl! i jaka groźna mina :) Tęsknie za łazienką w domu rodzinnym, jest tam okno dachowe, czyli rewelacyjne światło! ;)

Powtórzę się, ale to ważny komunikat: Kocham lato, upały i morze! Tutaj również Kołobrzeg, choć zdjęcie wstawione późną jesienią jako wyraz tęsknoty za najlepszą porą roku.

__________________________________________________

Na dziś wystarczy. Za jakiś czas pojawi się kolejny wpis z tego cyklu, dajcie znać co o nim myślicie. Mi robi się ciepło na sercu, gdy odkopuję te wspomnienia, a Wy chyba możecie mnie trochę lepiej poznać. :)

Aktualne zdjęcia można podglądać na moim IG @Andanowa lub dla nie-instagramowiczów w menu po prawej stronie oraz w zakładce „ekshibicjonistycznie„. Możecie się też podzielić swoimi profilami, uwielbiam przeglądać fotki! :)

AnuŚka Bąbik-Daniło