train-445392_1280

To niesamowite uczucie – być w miejscu, w którym co chwilę ktoś wydaje Ci się znajomy. Jest tylko jeden problem. To Ty znasz jego, on Ciebie nie.

Dlaczego?

Bo to ludzie z Internetu. Blogerzy, Vlogerzy, szeroko pojęci twórcy. Wszyscy w jednym miejscu. Super znani i tacy, o których słyszała dopiero garstka osób. Wśród nich także ja.

Na See Bloggers zapisałam się z przekonaniem, że i tak mnie nie wybiorą. Przecież Andanowa dopiero raczkuje, a w polskiej sieci jest tyle blogów! Powiedziałam zatem Adamowi:

- Musisz wiedzieć, że zgłosiłam się na taką dwudniową blogową imprezę. Pewnie i tak mnie nie zaproszą, ale w razie czego mówię. To jest w Gdyni, w weekend 25-26 lipca.

- Jedziesz tam w Twoje imieniny? – spytał nieco zdziwiony.

- Jeszcze nie wiem czy jadę, będę się martwić jak mnie zaproszą – odparłam przekonana, że mogę już o wszystkim zapomnieć.

Jakie było moje zdziwienie, gdy dostałam zaproszenie! Dodatkowo informacja, że sto osób powalczy o wejściówki na imprezę integracyjną dla osoby towarzyszącej. Wtedy zapadło kolejne postanowienie – jeśli Adam będzie mógł tam być to jadę, jeśli nie to chyba podziękuję.

Adam dostał zaproszenie, a jakby tego było mało, ekipa See Bloggers załatwiła mi jeszcze darmowy transport z Warszawy. Transport nie byle jaki, bo pociągiem Pendolino. Zapadła decyzja – jadę! W piątek sama, a w sobotę po południu mąż dojedzie na imprezę.

Mój pierwszy raz

To była moja pierwsza samodzielna podróż od niepamiętnych czasów. W zasadzie nie pamiętam, żebym kiedykolwiek jechała gdzieś całkiem sama, nie znając zupełnie nikogo. Poza tym pojawił się jeszcze jeden problem. Obdzwoniłam pół Gdyni i nigdzie nie było już dostępnych noclegów. No, poza hotelami, w których cena za dobę była czterocyfrowa… Wybrałam się więc „w ciemno”, licząc na to, że na stacji końcowej zobaczę kogoś z karteczką „Wolne pokoje”.

IMAG3069

Z Lublina do Warszawy pojechałam busem, na tyle wcześniej, żeby mieć ponad godzinę zapasu do odjazdu pociągu. Wysiadłam przy Pałacu Kultury i wtedy uwierzyłam, że to się dzieje na prawdę – jestem tutaj całkiem sama i jadę jeszcze dalej! Towarzyszyło mi ogromne podekscytowanie, ale z czasem odczułam ciężar bagażu. Podróżowanie z drugą połówką jest zdecydowanie lżejsze…;)

Nie dbać o bilet

Na stacji jakoś od razu odnalazłam innych blogerów. Nasza grupka powiększała się z minuty na minutę i gdy ogłoszono opóźnienie pociągu od razu można było poznać, że to ludzie uzależnieni od technologii:

IMAG3071

Poza tym patrzyłam na znajome twarze i z czasem przypominałam sobie skąd ich znam! Niektórzy z topowych twórców również jechali tym pociągiem. :) W drodze poznałam pierwsze osoby. Część okazała się być tak cudowna, że:

  1. twierdzili, że mam 16, może max 20 lat i dziwili się, że jestem mężatką,
  2. proponowali mi nocleg, gdy tylko usłyszeli, że nie mam gdzie spać!

Szczególnie dziękuję tutaj ekipie (głównie blogerów kulinarnych), która miała już u siebie dwie osoby ponad komplet, a i tak chciała mnie do siebie zabrać. Kto inny oferował mi pół łóżka, a w końcu pewna Kasia powiedziała, że chyba tam gdzie ona śpi jest wolny pokój. Ze wszystkimi, którzy chcieli mnie ratować wymieniłam się numerami i obiecałam dać znać w razie gdybym nie miała gdzie się podziać.

Noc pod mostem

Mogło się tak skończyć, ale na szczęście pokój, o którym mówiła Kasia faktycznie okazał się być wolnym i udało mi się tam przenocować. Choć wiem, że w razie co znalazłoby się dla mnie miejsce u kogoś innego. :) Obcy ludzie, a tacy życzliwi!

Przez zamieszanie z noclegiem nie zdążyłam zarejestrować się na See Bloggers w piątek i tym samym nie mogłam skorzystać z kina letniego w Sopocie. Wybraliśmy się jednak na małą integrację, która okazała się być bardzo małą, bo gdy dotarliśmy na miejsce było już tylko kilka osób. Ale zawsze to jakiś początek.

IMG_20150724_214325

Tak klimatycznie wyglądała plaża w Gdyni tamtej nocy!

O tym jak wyglądał weekend napiszę następnym razem, bo zrobił się nam już i tak nieco przydługi tekst, prawda? :)

AnuŚka Bąbik-Daniło