hand-792920_1280

Niedawno w moje ręce trafił artykuł o bohaterze. Człowieku, który zauważył innego przedstawiciela swojego gatunku w kałuży krwi i pośpieszył mu z pomocą. Superhero kilkukrotnie zaznaczył w swoich wypowiedziach, że był jedyną osobą, która zainteresowała się poszkodowanym. Nieco ponad tydzień wcześniej wypadkowi uległ mój kolega. Myślicie, że ktoś chciał pomóc?

Wróćmy na moment jeszcze do pierwszej historii, tej z prasy. Okazało się, że owy poszkodowany był pod silnym wpływem alkoholu, na pogotowiu wszczął awanturę, a z ustaleń policji wynika, że wcale nie został potrącony. Jakby nie było, człowiekiem w potrzebie powinniśmy się zainteresować zawsze, ale może ktoś inny ocenił już sytuację wcześniej. Nikt nie interweniował? A skąd nasz bohater o tym wie? To krzywdząca opinia.

Dawid wracał do domu z nowym zakupem, swoim wymarzonym motocyklem. Właściwie to nie „z”, a na nim. Był upał. Mój kolega postanowił nie założyć ochronnych spodni. Wie, że to był głupi pomysł, ale tak zrobił. Musiał gwałtownie hamować i stracił panowanie nad maszyną. Wiedział jak położyć się razem z motocyklem, żeby obrażenia były mniejsze. Nie zmienia to faktu, że przejechał gołą łydką, udem w cienkich spodenkach i biodrem (które odkryła zawijająca się kurtka) po asfalcie. Noga wyglądała makabrycznie. Zresztą do tej pory robi mi się słabo, gdy na nią patrzę.

Momentalnie zatrzymało się kilka samochodów, a ich kierowcy i pasażerowie rzucili się na pomoc Dawidowi. Jednym z przejeżdżających był nawet lekarz, który szybko ocenił czy rany nie trzeba zszywać. Pan doktor jechał na wesele, ale znalazł czas dla mojego kolegi.

first-aid-850489_1280

Ktoś inny zapytał jak można mu pomóc.

- Laweta, potrzebuję namiar na jakąś lawetę – stwierdził, gdy opanował umysłem całą sytuację.

Obca kobieta natychmiast zapytała o radę swój smartphone i już po chwili pokazywała Dawidowi kolejne oferty. Ktoś pomógł przesunąć niesprawny motocykl na trawnik, kolega usadowił się w cieniu przy pobliskim drzewie i czekał na zamówiony transport.

- Nadal co chwila ktoś się zatrzymywał i pytał czy wszystko w porządku. Szczerze mówiąc to już miałem dosyć tego ciągłego odpowiadania, że żyję, nic mi nie jest i tylko czekam na lawetę. Chociaż byłem pozytywnie zaskoczony, że niemalże każdy samochód zwalniał.

Noga faktycznie wyglądała kiepsko, ale na szczęście nie stało się nic, co mogłoby zagrażać życiu mojego kolegi. Stało się za to coś, co na długo zapamięta cała nasza paczka.

Po pierwsze – nie wsiadaj na motocykl bez pełnego ubrania.

Po drugie – są osoby, na które można liczyć w razie potrzeby. I są to obcy nam ludzie.

Swoją drogą, wiecie jak należy wzywać pomocy, gdy ktoś nas napadnie? Na jednym ze szkoleń BHP usłyszałam, że nigdy nie powinno być to słowo „Ratunku!”. Lepsze jest wykrzykiwanie: „Pożar, pali się!” – wtedy na pewno ktoś wyjrzy przez okno. Może nawet cały blok…;)

AnuŚka Bąbik-Daniło