plan

Zauważyłam taką dziwną zależność. Lubimy myśleć, planować, opowiadać o tym co sobie postanowiliśmy, ale gdy przyjdzie do realizacji celu to wciąż go opóźniamy.

W erze mody na planowanie, zarządzanie własnym czasem i tworzenie map myśli zatraciliśmy gdzieś po drodze proste przystąpienie do działania.

Przykład pierwszy

Zbyszek chciał założyć własną firmę. Dowiedział się, że kwalifikuje się do otrzymania dofinansowania na otworzenie działalności. Warunek był jeden – pieniądze muszą zostać w całości przeznaczone na sprzęt. Zbyszek zaczął więc planować co mógłby za taką pokaźną sumkę kupić. Powstały tabele, kosztorysy i wielkie wyobrażenia. Niestety pochłonęło to tyle czasu, że nasz bohater nie zdążył nawet złożyć wniosku o dofinansowanie. Projekt się zakończył.

whiteboard-849810_1280

Przykład drugi

Od dziś będę codziennie ___(tu wpisz dowolną czynność)___!”.

Nieważne co zaplanowałeś: bieganie, fitness, pisanie, czytanie, sprzątanie czy cokolwiek innego. Prawdopodobnie (jeśli nie zacząłeś od pierwszego wykonania tej czynności a od samego postanowienia) wcale nie będzie żadnego „codziennie”.

Przykład Andanowy

Dwa dni temu weszłam do kuchni i pomyślałam:

 „Matko, jaki tu bałagan, kiedy ja to ogarnę! Mam jeszcze tyle innych rzeczy do zrobienia…”.

Dzień później stwierdziłam, że za dużo myślę i po prostu wzięłam się za wykonywanie kolejnych czynności. Nie dość, że wysprzątałam całe mieszkanie to jeszcze uprasowałam sobie trochę ciuchów na zapas (a nigdy tego nie robię!) i zdążyłam ze wszystkimi innymi zadaniami. Niesamowite.

business-561388_1280

Nie zrozumcie mnie źle, sama prowadzę kalendarz, aby pewne rzeczy mi nie umknęły. Nauczyłam się jednak, że gdy zacznę o czymś opowiadać to stracę całą energię i zapał na prezentację moich planów. Wolę więc po prostu zacząć je realizować.

Wiem, że są tacy, którzy rozrysują sobie kolejne tabele, mapy myśli (zupełnie do mnie nie przemawiające!) i szybko zrealizują wyznaczone cele. Wydaje mi się jednak, że są oni w mniejszości.

AnuŚka Bąbik-Daniło