still-life-1037378_1920

To, co przeczytaliśmy ma na nas pewien wpływ. Czasem mówi się nawet, że książki zmieniają życie, albo raczej podejście do niego. Lektury przeczytane na początku tej drogi niewątpliwie powinny pozostawić coś w naszej pamięci. Powinny, ale czy zostawiły?

Wiersze Brzechwy

To pierwsza „książka”, którą pochłonęłam całkiem sama. Otrzymałam ją na zakończenie zerówki i wzięłam sobie do serca słowa pani dyrektor, która zasugerowała, że powinniśmy ją przeczytać podczas wakacji, przed pójściem do szkoły. Do dziś mam ogromny sentyment do Brzechwy, a większość wierszyków z tego tomiku znam na pamięć.

Kukuryku na ręczniku

Pierwsza „lektura”, jaką pamiętam. Byłam prawdopodobnie w drugiej klasie podstawówki i przypominam sobie zeszyt, w którym trzeba było narysować swoje wrażenia z przeczytanej książki. Miałam problem z kogutem, bo nigdy nie byłam przyjaciółką kredek, ale do dziś pamiętam, że ten kolorowy ptak uczył dzieci mycia rąk! Może dlatego jestem przewrażliwiona na tym punkcie… ;)

Dzieci z Bullerbyn

Och, jak bardzo podobały mi się przygody tych dzieciaków! Pod wpływem tej książki zrobiłam samodzielnie mechanizm gaszący światło. Leżałam w łóżku, pociągałam za sznurek i psrtyk! ciemność. Szkoda tylko, że nie mogłam później równie magicznie go zapalić…

Mały Książę

To pozycja, do której często wracam. Ideologia bardzo dobrze wpisuje się w moje życiowe myślenie. Co ciekawe, obiecałam sobie, że nigdy nie dorosnę jeszcze zanim przeczytałam to po raz pierwszy. Poza tym Mały Książę udowodnił mi, że nie talent plastyczny jest ważny, a inwencja twórcza. Narysować baranka? Żaden problem!

A co Ty pamiętasz? :)

AnuŚka Bąbik-Daniło

__________________________________________________________________
Jeśli spodobał Ci się ten tekst kliknij „Lubię to” na Facebooku. Chętnie przeczytam też Twój komentarz, zapraszam do dyskusji poniżej. Będzie to dla mnie znak, że Cię zainteresowałam. Nie musisz się rejestrować, możesz zaznaczyć opcję „Wolę pisać jako gość”.