road-sign-63983_1920

Masz kogoś? Kiedy ślub? Myślicie o dziecku? A kiedy będzie drugie? Mogłoby się wydawać, że te pytania będą się za nami ciągnąć w nieskończoność. Jak sobie z nimi radzić?

Przede wszystkim warto sobie uświadomić, że ludzie są z natury ciekawscy. W zdecydowanej większości. Chcieliby wiedzieć wiele o innych, nawet o tych nieznajomych (stąd taka popularność tabloidów i portali plotkarskich). Dziś jest nieco łatwiej, można „podejrzeć” dawną koleżankę na fejsie, ale osobiste pytania wciąż się pojawiają i niejednokrotnie wolelibyśmy użyć pięści zamiast odpowiedzi. Powstrzymujemy się, bo niby żyjemy w cywilizowanym świecie…

Przeanalizujmy zatem kilka kwestii.

Jakie pytania ja zadaję?

Po własnym ślubie, cała w skowronkach, zapomniałam jak bardzo denerwowało mnie wcześniej pytanie „Kiedy ślub?” i pewnego dnia złapałam się na tym, że sama zapytałam podobnie (choć nie wprost). Uświadomiłam to sobie i było mi wstyd, ale wtedy zrozumiałam też po części dlaczego ludzie zadają takie pytania.

Opowiadam Ci o sobie, a Ty…

Jeśli Twój kumpel poznał właśnie cudowną (jego zdaniem) dziewczynę to żyje tylko tym wydarzeniem. Jeśli Twoja koleżanka niedługo wychodzi za mąż to przeżywa głównie ślub i wesele. Jeśli Twojemu rodzeństwu urodziły się dzieci to pochłaniają one niemalże każdą ich myśl. Z pewnością wszystkie te osoby non stop „trajkoczą” o tych swoich szczęściach. Nagle zorientują się, że prowadzą monolog i wypalają: „a Ty kiedy?”

Wiem, ta zasada nie działa przy starszym pokoleniu, tutaj zazwyczaj wygrywa zwykła ciekawość lub… troska. Bo czy babcia nie chciałaby dla Ciebie najlepszego chłopaka? A ciocia może pragnie Twojego szczęścia w postaci małej istotki…;) Jakkolwiek nie próbowałabym jednak tłumaczyć tych osób, trzeba przyznać jedno: takie pytania są mało taktowne.

newtons-cradle-256213_1920

Jak reagować?

Kilka osób z rodziny mojego męża na długo przed naszymi zaręczynami pytało mnie wielokrotnie o ślub. Odpowiadałam wtedy z możliwie najbardziej naturalnym uśmiechem: „To pytanie chyba nie do mnie”. Nie działało, pytali przy kolejnej okazji…;)

Gdy rozmowa schodzi na tory, o których wolałabym nie opowiadać to po prostu staram się zmienić płynnie temat. Jeśli rozmówca nie podchwyci aluzji to zwyczajnie zasypuje go pytaniami z poruszonej kwestii. Przecież sam chciał o tym gadać…;)

Jeśli ktoś pyta mnie o plany związane z powiększeniem rodziny to:

  • jeśli pytający jest dla mnie kimś bliskim mówię: „Na pewno się dowiesz jak będzie o czym mówić”,
  • jeśli jest to zwykły znajomy to zazwyczaj staram się obrócić to w żart: „A co, przytyłam?” albo „Daj spokój, na razie mam wystarczającą ilość dzieci!” (prowadzę zajęcia dla przedszkolaków).

To moja sprawa

Myślę, że zadawanie tego typu pytań jest trochę nie na miejscu. Samotna osoba może bardzo pragnąć miłości, ale mieć „pecha” do przeciwnej płci. Para być może myśli o ślubie, ale z różnych powodów musi go przesunąć w czasie, a może wcale nie chce „legalizacji” związku. A jeśli chodzi o ciąże to wszystko w tym temacie napisała już Nishka. Natalia prosi: „Nie pytaj mnie kiedy będę matką” i moim zdaniem trafia w samo sedno. Najbardziej spodobał mi się jeden z komentarzy szukający rozwiązania:

- Kiedy będę miała dzieci, ciociu? Nie wiem, a kiedy Ty planujesz swoją stypę?

Czasem lepiej ugryźć się w język, bo jednym pytaniem możemy kogoś zranić lub zwyczajnie zdenerwować (ilu osobom można mówić to samo?). Jeśli będzie chciał nam opowiedzieć o swoich planach to z pewnością to zrobi. Tak myślę.

AnuŚka Bąbik-Daniło

__________________________________________________________________
Jeśli spodobał Ci się ten tekst kliknij „Lubię to” na Facebooku. Chętnie przeczytam też Twój komentarz, zapraszam do dyskusji poniżej. Będzie to dla mnie znak, że Cię zainteresowałam. Nie musisz się rejestrować, możesz zaznaczyć opcję „Wolę pisać jako gość”.