teddy-bear-861061_1920

Planujesz spotkanie, tęsknisz, gdy wyjeżdża, kontaktujesz się, mimo dzielącej Was odległości. To miłość albo przyjaźń. Każdemu z tych uczuć towarzyszy silniejsze lub słabsze przywiązanie. Ale przywiązujemy się także do rzeczy materialnych i do miejsc.

Bezradność

To uczucie, którego nie lubię najbardziej. Sytuacje, w których choćbym bardzo chciała nie mogę nic zrobić. Te, w których nie ma żadnego ruchu, dosłownie szach-mat. Takie poczucie towarzyszy wielu zdarzeniom w naszym życiu. Między innymi utracie czegoś niespodziewanie.

Pamiętam jakby to było wczoraj. Wskoczyłam do łóżka roześmiana, a za moment już płakałam. Wszystko dlatego, że na łóżku leżała moja ulubiona zabawka elektroniczna. Była przykryta kołdrą, więc jej nie zauważyłam i zwyczajnie połamałam ją kolanem. Miałam 10 lat. Starałam się połączyć części, ale miała pourywane kable, zniszczony panel i obudowę. Tata też nie mógł nic poradzić. Płakałam z braku sił i bezradności. Tak bardzo chciałam mieć tę zabawkę. Właśnie tę, żadną inną!

Płakałam też, gdy rodzice sprzedawali samochód. Niebieskiego Fiata UNO. Od dawna wiedziałam, że pójdzie pod młotek i że jest to konieczne, ale było mi go szkoda.

Szkoda było mi też mieszkania, w którym się wychowałam. Mimo, że w nim dzieliłam pokój z siostrą, a właśnie wyprowadzaliśmy się do pięknego, dużego domu, gdzie czekał na mnie własny niebieski kącik. Na dodatek bardzo duży kącik.

Denerwuję się za każdym razem, gdy jakiś serwis internetowy zmienia swoją stronę. Nawet jeśli jest bardziej intuicyjna. Przecież poprzednią znałam już bardzo dobrze.

Przywiązujemy się do miejsc i do rzeczy, zupełnie jakby były nam niezbędne do życia. Wszystko dlatego, że w pewien sposób dają nam poczucie bezpieczeństwa. Znamy je. Rzeczy materialne, które drugiej osobie często wydają się być zbędne, dla nas warte są każdej ceny. Bo są pamiątką, o czymś nam przypominają. Bo działają jak link do wydarzeń w naszej pamięci.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że dziś zbił się mój ulubiony wazon. Było mi tak przykro, że natychmiast pozbierałam rozsypane kawałki, chwyciłam za klej i zaczęłam składać układankę. Stoi teraz koło mnie z dziurą w miejscu, w którym nie udało mi się go poskładać. Powoli oswajam się z myślą, że będę musiała się go pozbyć. Ale czuję takie ukłucie w sercu, bo dostałam go w prezencie od ważnych dla mnie osób, w czasie, kiedy byliśmy razem szczęśliwi.

Poza tym serio bardzo mi się podobał.

AnuŚka Bąbik-Daniło

__________________________________________________________________
Jeśli spodobał Ci się ten tekst kliknij „Lubię to” na Facebooku. Chętnie przeczytam też Twój komentarz, zapraszam do dyskusji poniżej. Będzie to dla mnie znak, że Cię zainteresowałam. Nie musisz się rejestrować, możesz zaznaczyć opcję „Wolę pisać jako gość”.