294074_281238281911180_1332474905_n

Dziesięć lat dziecięctwa, nieco dorastania, szczypta buntu, odrobina błędów, trochę powagi w dorosłości i ustatkuj się wreszcie. Czy istnieje przepis na życie?

Niektórzy wiedzą dokładnie jak powinna wyglądać nasza droga. Wybierają nam zawody, wmawiają marzenia, pouczają, że pewnych rzeczy już „w tym wieku” nie wypada robić, a inne wypadałoby już mieć za sobą. 

Niedawno natknęłam się na artykuł, którego autor założył, że nasze społeczeństwo pogubiło się, zatarło granicę między byciem dzieckiem a dorosłym, między dorastaniem a dorośnięciem. Wszystko, zdaniem autora owego tekstu, dlatego że dziś nie mamy uporządkowanego świata, w jakim żyli nasi dawni przodkowie. Bo kiedyś były rytuały, które jasno stawiały granicę – od tej chwili masz zachowywać się inaczej. Nie jest to jednak takie proste, bo każdy człowiek jest inny.

Gdyby jasno określić zadania, nie zawodowe, a „osobiste” każdego z nas, mogłaby powstać tabela wyznaczająca odpowiedni wiek na pierwszą randkę, na odnalezienie własnej pasji, na ślub, na wybranie drogi zawodowej, na pierwsze dziecko, później drugie, może nawet określałoby ilość potomków, jaką trzeba posiadać. Sęk w tym, że taka tabela nigdy nie byłaby dobra, bo nie ma uniwersalnych widełek czasowych dla każdej z tych rzeczy.

Jesteśmy różni, dojrzewamy w odmiennym tempie i moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Dowodzi to jednak, że nie ma idealnego przepisu na życie, nikt nie ma prawa mówić Ci kiedy powinnaś wyjść za mąż, kiedy powinieneś znaleźć stałą pracę. Nikt nie siedzi w Twojej głowie i nie podejmie za Ciebie najważniejszych decyzji. Niestety (a raczej stety) musimy dojść do tego sami. Będziemy się mylić, błądzić jak we mgle, nie raz będziemy pewni swoich decyzji, aby za pół roku ich żałować. Takie jest właśnie życie. Ale jest Twoje, dlatego rób wszystko aby stworzyć idealną tabelę dla siebie. Nie przekażesz jej później swoim dzieciom ani wnukom, bo one też będą inne i też będą musiały popełnić trochę błędów zanim zrozumieją o co im samym chodzi.

Nie powiem, abyś pomyślał co sprawia Ci radość, to banalne. Wiesz kiedy czujesz się dobrze. Nawet jeśli przekroczyłeś trzydziestkę, a nie czujesz się na siłach, aby się „ustatkować” (cokolwiek miałoby to oznaczać) to nie śpiesz się. Żyj w zgodzie ze sobą, tylko bądź szczery z bliskimi. 

AnuŚka Bąbik-Daniło

__________________________________________________________________
Jeśli spodobał Ci się ten tekst kliknij „Lubię to” na Facebooku. Chętnie przeczytam też Twój komentarz, zapraszam do dyskusji poniżej. Będzie to dla mnie znak, że Cię zainteresowałam. Nie musisz się rejestrować, możesz zaznaczyć opcję „Wolę pisać jako gość”.