image161

Przed ślubem miałam ogromny dylemat – jakie nazwisko przyjąć? Wiadomo, tradycyjnie powinno być po mężu, ale jakoś nie mogłam się do tego przekonać…

Zaczęłam więc googlować.

Czy to faktycznie taki problem mieć dwuczłon?

Dziewczyny na forach najpierw straszyły:

  • Daj spokój, nie będzie Ci się chciało tak długo podpisywać!
  • Głupie przedstawienie się będzie wiecznym problemem.
  • Ile będziesz tłumaczyć przez telefon, gdy będziesz się zapisywać do lekarza?

Później groziły:

  • A niby dlaczego nie możesz mieć nazwiska męża, przecież jemu będzie przykro!
  • Co powiedzą dziadkowie! Jak go nie kochasz (bo przecież nie chcesz jego nazwiska) to po co Ci w ogóle ten ślub?!

Przyznam, że czytając to wszystko miałam straszny mętlik w głowie. Z jednej strony bardzo chciałam być panią Bąbik (przecież dlatego płakałam na zaręczynach!), z drugiej nie umiałam się rozstać z nazwiskiem panieńskim, które uwielbiam.

Kolejnym etapem było wypytywanie koleżanek, które same wybrały podwójne nazwiska.

Jedna powiedziała, że nie odczuwa żadnego dyskomfortu.

Druga, że od ślubu wszyscy przekręcają jej nazwisko panieńskie i ma już tego dość.

Trzecia, że właśnie stara się w urzędzie o zmianę, bo używa wyłącznie mężowskiego.

Podsumowując: nie pomogły.

Jednego byłam pewna. Nie zostanę przy samym Daniło. Wchodziły więc w grę trzy opcje: zostać kolejną Anną Bąbik w rodzinie (przyszłego) męża, wybrać kolejność tradycyjną Daniło-Bąbik (co moim zdaniem brzmi idiotycznie, więc odpadło w przedbiegach) lub stać się panią Bąbik-Daniło. Tylko czy tak w ogóle można?

image004

Znowu skorzystałam z sieci, ale ta ponownie nie była pomocna. Część internautów twierdziło, ze jest to wręcz nielegalne. Mylili się. Możesz wybrać dowolną kolejność (nieco więcej o tym przeczytasz TUTAJ). Mało tego, Twój mąż także! Może pozostać przy swoim nazwisku, dodać do niego Twoje, lub zrobić Twoje-Jego. Wasze dwuczłony mogą być również odwrotne, nadal będziecie rodziną! Nie ma żadnych przeciwwskazań.

Ale o tym dowiedziałam się dopiero w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdy wypełniałam papiery, które miały uczynić mnie żoną.

Byłam zatem zmuszona podjąć decyzję w kilka minut. W kolumnie: „nazwisko żony” wpisałam Bąbik i zostawiłam miejsce. Wypełniając pozostałe punkty zastanawiałam się czy dopisać jeszcze -Daniło. W końcu dopisałam. Nie żałuję.

image040

Mój mąż nie płakał wtedy i nie płacze teraz. Wie, że dla mnie było to ważne z kilku powodów. Co to w ogóle za argument, że chcemy zostać przy swoim nazwisku, bo nie kochamy? Bo nie chcemy mu okazać miłości? Bzdura! Równie dobrze można odwrócić kota ogonem i powiedzieć, że jeśli on ma pretensje o to jak chcesz się nazywać po ślubie to sam jest bez uczuć. Nie dajmy się zwariować.

Podpisuje się kilka razy dziennie i uwielbiam to robić! Jakiś czas temu okazało się, że z bratową mojego męża (Anną Bąbik) zapisałyśmy się do tego samego lekarza, na ten sam dzień, zupełnie przypadkiem. Ona na godzinę 15, ja na 17. I wiecie co? Jestem pewna, ze któraś z nas zostałaby skreślona, gdyby nie mój drugi człon.

A jak się przedstawiam? Normalnie. :)

Dlatego jeśli zastanawiasz się nad wyborem dwuczłonowego nazwiska to mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Gorsza jest taka, ze nikt nie da Ci jednoznacznej odpowiedzi, bo po prostu niektórym to pasuje, a innym nie. Dobra jest taka, że zawsze możesz ponownie zmienić nazwisko, jeśli po jakim czasie uznasz, że źle wybrałaś. Moja koleżanka dojrzała do tego rok po własnym ślubie. Jedno jest pewne – to ma być Twoja decyzja, nie daj nikomu sobą manipulować i grać na Twoich emocjach. Będzie dobrze, obiecuję.

AnuŚka Bąbik-Daniło

fot. Piotr Stodulski, Black Horse Studio
__________________________________________________________________
Jeśli spodobał Ci się ten tekst kliknij „Lubię to” na Facebooku. Chętnie przeczytam też Twój komentarz, zapraszam do dyskusji poniżej. Będzie to dla mnie znak, że Cię zainteresowałam. Nie musisz się rejestrować, możesz zaznaczyć opcję „Wolę pisać jako gość”.