untitled-5123

Czy istnieje ciekawa alternatywa drogiego wesela? Postaram się udowodnić, że tak. Moje własne przyjęcie odbywało się co prawda w lokalu, ale miałam okazję gościć na nieco innych weselach. Dziś pierwsze z nich – zapraszam do remizy!

Myślę, że nikt nie opowie Wam o szczegółach lepiej niż panna młoda, która wraz ze swoim (teraz już mężem) organizowała przyjęcie weselne właśnie w takim miejscu. Oddaję zatem głos Jadzi, która od ponad dwóch lat jest już szczęśliwą mężatką. :)

Skąd wziął się pomysł?

Pomysł zaczerpnęliśmy od znajomych, którzy rok wcześniej brali ślub i polecili nam remizę w Kozicach Górnych. Nie pamiętam od czego dokładnie zaczęliśmy, ale zdaje się, że od zarezerwowania remizy i terminu w parafii.

Jedzenie

W remizie nie ma kucharki, więc musieliśmy sami kogoś znaleźć. Znajomi polecili nam pewną osobę i wkrótce umówiliśmy się na degustację i ustalanie menu. „W pakiecie” z kucharką dostaliśmy jej dorosłe dzieci w roli kelnerów. To był strzał w dziesiątkę. Jedzenie było pyszne, zostało go akurat na drugi dzień na obiad rodzinny, a obsługa sprawna i kulturalna. A to wszystko za ok. 6000 zł.

untitled-5137

Muzyka

Oprócz jedzenia, na weselu ważna jest muzyka. Zdecydowaliśmy się na DJ-a, którego też ktoś nam polecił. To był jedyny minus naszej imprezy. Po uprzednich ustaleniach DJ i tak robił i puszczał co chciał. Wyniosło nas to 1000 za 10 godzin.

Alkohol i napoje

Przez kilka tygodni szukaliśmy okazji na alkohol i napoje. Tutaj też wykazaliśmy się sprytem – przygotowaliśmy drink bar, przy którym każdy sam mógł sobie przygotowywać drinki. Wódka nie stała na stołach, goście chętnie korzystali z możliwości przyrządzenia sobie dowolnego napoju, więc z kupionych 40 butelek samej wódki (bo był też inny alkohol do wyboru), ponad połowa nam została.

Ciasta

Kolejną okazją do zaoszczędzenia było samodzielne przygotowanie ciast. Ciocie chętnie zabrały się za pieczenie. Wcześniej tylko ustaliliśmy rodzaje ciast, żeby się nie powtarzały. Musieliśmy zapłacić tylko za składniki.

untitled-5099

Dekoracje

Wszystko nawiązywało do zaproszeń (też samodzielnie przygotowanych) z motywem przewodnim w postaci kompozycji Mondriana. Kupiliśmy w odpowiednich kolorach balony, serwetki, słomki i tym podobne akcesoria. Nasza rodzina składa się z artystów, więc przygotowanie dekoracji nie stanowiło żadnego problemu. Dodatkowo pożyczyliśmy od znajomej fundacji obrusy i potem tylko musieliśmy je sami wyprać.

Zdjęcia

Ważna była też kwestia fotografa. Zdjęciami zajął się nasz znajomy fotograf z Wilna, który był naszym gościem i chciał od nas tylko zwrot za podróż, czyli ok. 350 zł.

Transport

Ponieważ nasze wesele odbyło się 30 km za Lublinem musieliśmy wynająć transport. Tutaj również przydały się znajomości. Udało się zamówić duży autokar za jedyne 900 zł. Kierowca bawił się z nami na weselu.

untitled-5154

Ile to będzie kosztować?

Było jeszcze mnóstwo elementów, które pod wpływem czasu wytarły się z mojej pamięci. Mogę tylko powiedzieć, że gdyby nie pomoc rodziny i znajomych na pewno wszystko byłoby trudniej zorganizować i wyszłoby drożej.

Za całość, oprócz sukienki, garnituru i dodatków do nich, zapłaciliśmy około 10 tysięcy złotych, co zresztą zwróciło nam się z nawiązką z prezentów. Przy tym było mnóstwo zabawy przy przygotowaniach, przez co ten dzień wydał nam się jeszcze ważniejszy, bo włożyliśmy w to całe serce.

Doskonale pamiętam ten ślub i wesele. Na pierwszej części płakałam (ze wzruszenia), a na drugiej świetnie się bawiłam! Najbardziej spodobał mi się pomysł samoobsługowego drink baru, o którym nieco więcej napiszę Wam innym razem.

Jadzi serdecznie dziękuję, że zechciała się z nami podzielić tymi wszystkimi szczegółami!

AnuŚka Bąbik-Daniło

fot. Kestutis Pleita