Nie powiem Ci cześć

Myślę, że wiele osób ma mnie za wyniosłą. Wszystko dlatego, że bardzo rzadko witam się jako pierwsza. Wcale nie jestem z tego dumna, ale…

Mam małą wadę wzroku. Jest na tyle nieistotna, że chociaż posiadam okulary korekcyjne to nigdy mnie w nich nie zobaczycie. Nie cierpię mieć ich na nosie, więc unikam tego jak tylko mogę. Nie widzę z odległości, więc długo czekam, by dostrzec numer autobusu lub rozszyfrować jakiś slogan na plakacie. To nieważne. Jedyna rzecz, która od lat daje mi w kość to ludzkie twarze.

Starszy brat koleżanki

Pierwszą wpadkę zaliczyłam w podstawówce. Sporo starszy brat mojej koleżanki powiedział mi „cześć”, a ja rozpoznałam go dopiero gdy mnie minął. Byłam w takim szoku, że nic nie odpowiedziałam. Później rozpaczałam, że teraz będzie mnie olewał, a chyba nie muszę tłumaczyć jaki to szpan dla dziewczynki, gdy sporo starszy chłopak się z Tobą wita! Na szczęście kolejny raz znów zawołał do mnie jako pierwszy…;)

Odpowiadam każdemu

Później przez kilka dni zastanawiam się kim byłeś. Czasem dlatego, że nie zdążyłam się przyjrzeć, a czasem dlatego, że coś mi świta, ale nie wiem skąd. Drugą przeszkodą jest bowiem fakt, że od zawsze obracałam się w bardzo wielu środowiskach i poznałam serio dużo ludzi. Wśród moich znajomych na FB jest ich ponad 500, a uwierzcie mi, co chwila robię w tej grupie „czystki” i wiele zaproszeń wciąż czeka na potwierdzenie.

Pomocny łokieć męża

- Idzie Twoja koleżanka – szepcze mi czasem na ucho, szturchając mnie.

- Co? Gdzie? – muszę wtedy głupio wyglądać.

Z pewnością istnieje wiele osób takich jak ja. Nie poznajemy Was, serio. Wybaczcie i spróbujcie zrozumieć, że to nie arogancja, a wbudowany defekt.

Sama nauczyłam się rozpoznawać bliskich po ubraniach i sposobie poruszania się. Gorzej, gdy ktoś z dnia na dzień zmieni kolor zimowej kurtki. W ten sposób własny tata mnie nie rozpoznał. Przyjechał pod szkołę i minął mnie na parkingu. Szukał bowiem dziewczynki w błękitnym nakryciu, a zapomniał, że dzień wcześniej kupiłam białą kurtkę. Tak, moją wadę wzroku odziedziczyłam po nim.

Pośmiejmy się

Ostatnio pomachałam z uśmiechem facetowi, który „puścił mnie” na skrzyżowaniu, bo byłam pewna, że to mój znajomy. Chwilę później byłam już pewna, że to nie on.

Wczoraj przy domu moich rodziców powiedziałam „dzień dobry” sąsiadowi w ich wieku, który mijał mnie rowerem. Nie odpowiedział. Zatrzymał się i zapytał:

- A skąd my się znamy?

- Yyyyy… To pan nie mieszka tam? – pokazałam ręką w stronę „jego” domu.

- Niestety nie – uśmiechnął się – ale możemy sobie mówić cześć!

Dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie, że koleś jest szczuplejszy od sąsiada i chyba sporo młodszy. Czym prędzej uciekłam na posesję rodziców. Mam nadzieję, że nie pomyślał, że go podrywam. ;)

Teraz rozumiesz?

Mam nadzieję, że rozumiecie dlaczego nie witam się jako pierwsza. Jeśli masz to samo… cóż, po prostu udostępnij ten tekst, może znajomi w końcu nas zrozumieją!

AnuŚka Bąbik-Daniło