słabo mii

Zacisnęłam zęby i wstrzymałam oddech, żeby nie krzyknąć z bólu. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Nagle coś zaczęło krążyć mi w głowie i ocknęłam się w innym pomieszczeniu. Przystawiano mnie do okna, a obok świdrował wentylator.

- Lepiej Ci? – zapytał tata.

Miałam zaledwie kilka lat, gdy zemdlałam po raz pierwszy. Pobierano mi krew do badania, a ja chciałam pokazać jaka jestem dzielna i zapomniałam o oddychaniu. Brzmi idiotycznie, prawda?

Innym razem czekałam na wynik badania słuchu. Zrobiło mi się słabo i zabolał mnie brzuch. Tata do dziś wspomina moje ostatnie słowa przed utratą przytomności:

- Brzuch mnie booo….

Znów ocknęłam się w innym miejscu, niesiona przez dwie pielęgniarki i własnego rodzica.

Innym razem w łazience, uderzyłam nosem o posadzkę i oprzytomniałam, gdy rodzice wypychali klucz od drugiej strony. Kiedy indziej czterech facetów wynosiło mnie z kościoła.

Nauczyłam się momentu, w którym

nie jest jeszcze za późno

Zaczyna mi się kręcić w głowie, czuję jak krew odpływa z twarzy, czasem pojawia się już gęsia skórka. Bywa tak, że po prostu kładę się na ziemi, bo wiem, że zaraz zemdleję. Dobrze, jeśli jestem w łazience, bo posadzka jest zimna i szybciej wracam do rzeczywistości. Zazwyczaj jednak udaje mi się zapobiec najgorszemu.

Gdy dziwnie się czujesz

Wyjdź na świeże powietrze. Najlepiej w towarzystwie kogoś kto będzie Cię asekurował.

Usiądź. Nie ważne, że czasem nie wypada. Jeśli zaraz masz stracić przytomność to lepiej, żebyś temu zapobiegł, nawet łamiąc zasady dobrego wychowania.

Poproś o wodę. Napij się chłodnego napoju, a jeśli masz taką możliwość to ochlap twarz zimną wodą.

Uspokój się. Oddychaj głęboko, im więcej tlenu dostarczysz do organizmu tym lepiej.

Gdy to nie pomaga lub jest gorzej

niż tylko „dziwnie”

Połóż się. Choćby to miała być posadzka lub trawnik, nie zważaj na okoliczności. Lepiej pobrudzić sukienkę niż rozbić głowę mdlejąc.

Podnieś nogi. Szybciej wrócisz do siebie, gdy będą one wyżej niż Twoja głowa. Tylko oczywiście na leżąco!

Nie bój się prosić o pomoc. Nawet obcego człowieka. Komunikat: „Przepraszam, słabo się czuję” powinien zainteresować każdego. Jeśli coś Cię boli lub czujesz, że objawy nie mijają – poinformuj o tym. W wypadku utraty przytomności ktoś będzie mógł poinformować lekarza jak czułeś się wcześniej.

Jeśli jesteś świadkiem podobnej sytuacji

Przede wszystkim NIE PANIKUJ! Nie ma niczego gorszego dla słabnącego człowieka niż trajkotanie nad uchem.

Słuchaj. Jeśli ktoś prosi o pomoc – pomóż. Jeśli widzisz, że może potrzebować pomocy – zapytaj. Jeśli stanowczo mówi, że sobie poradzi – daj mu spokój. Tym bardziej, jeśli jest z kimś.

Moje ostatnie złe samopoczucie miało miejsce na basenie. Dzień później okazało się, że nie było to zwykłe „tak czasem mam” a pierwsze objawy zapalenia wyrostka. Zmierzam jednak do czegoś innego.

Nie byłam w stanie sama ogarnąć się po wyjściu z wody, a mój mąż poszedł już do szatni męskiej. Wyszłam więc z powrotem na pływalnię, usiadłam i zaczepiłam pierwszego z brzegu faceta. Ledwo powiedziałam, że kiepsko się czuję, a mój mąż jest w szatni, a ten już poleciał go szukać. O dziwo znalazł bardzo szybko, a nie zdążyłam nawet przedstawić rysopisu. ;) Temu panu dziękuję!

Adam wyszedł ze mną na korytarz, gdzie było nieco chłodniej, owinął ręcznikiem i upewnił się, że panuję nad sytuacją. Ktoś zapytał czy otworzyć okno. Otworzyli. Pani pracująca na pływalni zaproponowała wodę. Wiedziałam, że nieco pomoże, więc poprosiłam. Pracownik obiektu zapytał czy zadzwonić po pogotowie. Odpowiedziałam, że nie trzeba. Zapewnił, że gdybyśmy czegoś potrzebowali to można go wołać. Prawidłowa reakcja!

Były jednak panie, które z pewnością chciały dobrze, ale wcale nie pomagały, a wręcz przeciwnie.

- Źle się pani czuje?

- Tak, ale zaraz mi przejdzie.

- Mdleje pani?

- Nie, trochę mi słabo, ale już lepiej.

- Zadzwonić po karetkę?

- Nie, dziękuję, czasem tak mam i zaraz mi przejdzie.

Za kilka minut pojawiały się znowu.

- Może jednak zadzwonić na pogotowie?

- Nie, dziękuję bardzo – odpowiadałam stanowczo, ale z uśmiechem.

Za chwilę:

- Toż to trzeba wezwać lekarza! Niech pan dzwoni na pogotowie!

Proszę Was, nie róbcie tego

Jeśli człowiek jest dorosły i przytomny to raczej sam najlepiej wie jak się czuje. Co innego gdybym zemdlała. Wtedy nie miałabym prawa obrażać się, że ktoś zadecydował za mnie i wezwał pomoc. Powinnam być wręcz wdzięczna.

Jeśli jednak zapewniam, że panuję nad sytuacją, a na dodatek obok mnie jest bliska osoba, która doskonale zna okoliczności, to nie potrzebuję kółeczka gapiów. Potrzebuję spokoju i dostępu do powietrza. Tylko tak jestem w stanie dojść do siebie.

Zapamiętaj proszę te słowa. Pomagajmy, ale tym, którzy pomocy potrzebują. Jeśli nie jesteś pewien czy poszkodowany sobie poradzi, a on twierdzi, że tak to odejdź kawałek i po prostu obserwuj. W razie co będziesz w pogotowiu. Zapewniam Cię jednak, że jeśli ktoś stanowczo twierdzi, że panuje nad swoim stanem to na 99% tak właśnie jest.

Jako weteranka, mająca na swoim koncie niezliczoną ilość zasłabnięć, służę radą i pomocą. Życzę jednak, aby te porady nigdy Wam się nie przydały.

AnuŚka Bąbik-Daniło

Fot. D.Branicki