palący problem

Zakaz palenia obowiązuje w miejscach publicznych, ale nie na balkonie. Co za tym idzie, często czujemy dym papierosowy w naszych mieszkaniach, nawet gdy sami nie palimy. Jak sobie z tym poradzić?

- Kupiliśmy mieszkanie, mamy małe dziecko i nie możemy otworzyć okien, bo ciągle ktoś wychodzi na balkon palić – skarży mi się Gośka. – Papierosy to przecież szkodliwy nałóg, a bierne palenie jest jeszcze gorsze. Dlaczego ja, jako osoba niepaląca, muszę się dostosowywać do palaczy? Za każdym razem, gdy zwracam uwagę słyszę w odpowiedzi, żebym sobie zamknęła okna albo „to mój balkon i nikt mi nie zabroni palić”… Owszem, balkon jest jego, ale przestrzeń nad balkonem już nie, a zgodnie z zasadami fizyki dym się przecież unosi, a nie stoi w miejscu. Mieszkam na czwartym piętrze, więc wszystko leci do mnie.

Ubiegłoroczne upały były dla Gośki podwójną zmorą. Z jednej strony tak bardzo wysokie temperatury w ciągu dnia, a z drugiej wieczory kiedy nie mogła otworzyć okna. Gdy tylko robiło się chłodniej sąsiedzi wychodzili zapalić.

- Próbowałam nawet prosić, żeby palili z drugiej strony mieszkania, bo sama mam okna tylko z jednej strony. Niestety, jak grochem o ścianę. Miałam wręcz wrażenie, że sąsiedzi robią mi na złość – dodaje ze smutkiem.

Palenie papierosów na balkonie nie jest w żaden sposób uregulowane prawnie, więc teoretycznie każdy palacz może robić to, na co ma ochotę.

Wolność Tomku w swoim domu, ale…

Mam wrażenie, że czasem wystarczy pomyśleć o drugiej osobie. Jeśli sami palimy, często nie zwracamy uwagi na to gdzie wędruje dym z naszego papierosa.

Pierwszą próbą uporania się z problemem powinna być zwykła rozmowa. Najlepiej rzeczowa. Zamiast od razu wyrzucać sąsiadowi jaki jest okropny, bo pali i nas truje, lepiej na spokojnie podejść do tematu, wytłumaczyć i poprosić o jakiś kompromis.

Z rozbawieniem i jednocześnie podziwem wspominam opowieść mojej siostry, która mając podobny problem dogadała się ze swoimi sąsiadami w dość nietypowy sposób.

- Kupiliśmy taki bezprzewodowy dzwonek do drzwi, który gra melodyjki. Użyliśmy go jednak niestandardowo, bo u nas jest głośnik, a u sąsiadów przycisk. Gdy chcą zapalić, po prostu naciskają guzik, u nas wybrzmiewa dźwięk i zamykamy okna. Początkowo było im chyba głupio, bo bardzo rzadko „dzwonili”, ale teraz jest to już normalna sytuacja. Dla nich i dla nas – opowiadała.

Jeśli na sąsiada nic nie działa

Policja czy Straż Miejska pomoże tylko w sytuacji, w której palacz hałasuje lub w inny sposób zakłóca spokój innych mieszkańców. Teoretycznie spółdzielnie mieszkaniowe mogą wprowadzać zakazy palenia do swoich regulaminów, ale ich egzekwowanie jest nadzwyczaj trudne. Nawet nałożone kary finansowe można po prostu zignorować. W teorii spółdzielnia mogłaby sądzić się z uciążliwym lokatorem, ale w praktyce (jeśli czynsz jest płacony) nie słyszymy o takich przypadkach.

Być może ta sytuacja przeszkadza również innym mieszkańcom bloku. Warto poszukać sprzymierzeńców i razem interweniować. Może grupa przekona uciążliwego palacza łatwiej niż jedna osoba.

W jednym spali domku

Mieszkanie w jednym budynku wiąże się z ryzykiem pewnych niedogodności. Pomyślmy więc czasem o swoich sąsiadach i zastanówmy się czy nie przeszkadzamy im dymem z papierosa czy po prostu zbyt głośną muzyką włączoną w naszym mieszkaniu.

AnuŚka Bąbik-Daniło

Być może spodobają Ci się też te teksty:

Nie pal przy dziecku!

Nie pal przy dziecku!

Mój pobyt w psychiatryku

Mój pobyt w psychiatryku

Nie powiem Ci cześć

Nie powiem Ci cześć